Dawid jest zadowolony z pracy jak nigdy przedtem. Myślę, że Bóg spełnił jego marzenie i w tej organizacji realizuje się w 100%. Wstaje rano i przybiega szybko do biura, bo już nie może się doczekać nowego dnia. To jest prawdziwe błogosławieństwo, gdy praca jest jednocześnie pasją. W chwilach naszego tęsknotowego kryzysu, myślimy o WINie i o tym jak wiele dostarcza mu radości. On też powoli przystosowuje się do tego co nowe, łapie się na tym, że martwi się o finanse albo o pracę, bo to były nasze najczęstsze zmagania w Polsce. Zajmuje trochę czasu, by przestawić się na inne myślenie. Spędzamy dużo czasu razem, chyba więcej niż w Łodzi, co jest dziwne, bo przecież teraz pracuje do 17:00. Jednak staramy się z każdej chwili razem wycisnąć jak najwięcej. Chyba znów przeżywamy renesans naszego małżeństwa, bo przecież mamy tu tylko siebie…

I to jest to!!!
Bóg odnawia nasze rodziny i chwała mu za to!!!!
I niezwykłe jest to, że nasze scenariusze życia są prawie takie same kochany Madziutku:)))
O Kubie mogę powiedzieć dokładnie to samo co ty o Dawidzie:))))